Książka ukaże się w 2026 r., wyd. LAVA
Rozdział 3, w którym opowiem Ci o moich współlokatorach
„Jak już wcześniej wspomniałem, mieszkam z nową rodziną i trzema kotami. Bardzo lubię moją rodzinę, ale nie mogę przekonać się do czworonogich
współlokatorów. Powinienem ich polubić, bo są, tak jak ja, chłopakami.
Jeden jest biały z czarnymi plamkami na głowie i chyba nawet trochę go lubię, bo on strasznie się mnie boi i zawsze ucieka przede mną na stół. Drugi jest szary i bardzo puszysty. Zawsze chwali się przed wszystkimi swoim olbrzymim ogonem. Też coś. Nowa pani często podchodzi do mnie, trzymając go na rękach, a ja wtedy udaję, że ich nie widzę. Nic nie poradzę, że jestem o nią zazdrosny. Wiktor, tak się nazywa ten szary kot, wcale się mnie nie boi i to mnie bardzo denerwuje. Przecież jestem większy od niego!
Nie wiem, dlaczego moja nowa rodzina nazywa go czasami Profesorek. Jest sprytny i trochę mądry, bo kiedy go gonię, to on chowa się pod kominek i czeka, aż nowa pani podejdzie i pomoże mu się wydostać stamtąd. Ale chyba nie dlatego tak go nazywają.
A Ty w co lubisz się bawić z kolegami i koleżankami?
Ten trzeci współlokator jest całkiem czarny i ma na imię Wifi. On ciągle coś do mnie mówi, ale ja go wcale nie rozumiem. Kiedyś bardzo się z nim pokłóciłem i nowa pani była bardzo zła na mnie. Jakiś czas później w wejściu do mojego pokoju zamontowano małą, drewnianą furtkę. Od tamtej pory już nie ganiałem za kotami. Byłem trochę smutny, bo one już się mnie nie bały i nie uciekały przede mną ze strachu.
Pamiętam, jak któregoś dnia Wiktor próbował wejść do mojego pokoju. Furtka była zamknięta, dlatego kombinował, jak przedostać się między szczebelkami, a że był gruby, to zaklinował się i nie mógł się wydostać. Wtedy szedłem dumnie i spokojnie w jego stronę, żeby go przestraszyć, ale niestety nowa pani zepsuła mi zabawę, bo przyszła i wyciągnęła go z furki. Szkoda…
Na wiosnę dołączył do naszej rodziny nowy kot. Podobno dziewczyna. Ta, to już w ogóle nikogo się nie boi, nawet mnie! Błąkała się u nas na tarasie i moja nowa rodzina zaprosiła ją do naszego domu. Mówią do niej Mania. Nawet jest ładna.”